piątek, 11 lutego 2011

O samotności.

Lubię samotność. Dziwne nie? Ludzie przeważnie nie cierpią tego stanu. Wolą przebywać z innymi, gromadnie, stadnie i czasem paradnie. Spieszę z wyjaśnieniem. Oczywiście uwielbiam przebywać z innymi osobami, rozmawiać, obserwować, zagadywać, tworzyć relację. Jestem przecież homo sapiens, mam raczej jakiś umysł, psychikę, duszę. Wszystko to dąży do kontaktu z innymi, bo to jest przecież naturalne. Uwielbiam towarzystwo kobiet. Są takie fascynujące, pełne uroku... nawet te mniej goodlooking [swoją drogą każda kobieta jest piękna jeśli to piękno zostanie odpowiednio wydobyte i oprawione]. Poza tym u kobiet wszystkie emocje i uczucia od razu widać. Choćby nie wiem jak starały się być tajemnicze to mimika twarzy zawsze je zdradzi. Inaczej faceci, którzy zawsze skrzętnie skrywają to, o czym myślą. Kobiety, nie myślcie, że poznacie faceta po wyglądzie jego gęby. Daleko nie zajdziecie, ba pójdziecie nawet w ogóle niewłaściwą drogą. Tak... uwielbiam kobiety - pod każdym względem [co akurat jest chyba zdrowym odruchem]. Stop. Odjeżdżam. Miało być o samotności.

Właśnie. Mimo moich licznych fascynacji człowiekiem, mimo licznych znajomości, ba nawet rzekłbym przyjaźni [choć tego słowa używam bardzo ostrożnie] lubię samotność, czasem nawet poszukuję jej. I nie jest tak, że poszukuje samotności bo [ojej] nikt mnie nie lubi, [och och] jestem wyalienowany, [o nie...] jestem dziwny czy [ach ach] odrzucony przez społeczeństwo... nie, nie, nie. Nic z tych rzeczy. Kiedy tego potrzebuję, SAM wybieram samotność. Co jest takiego fajnego w tym stanie? - ktoś zapyta...
Cisza.
.
.
.
.
.
Dźwięk wszechogarniającej i ciągleobecnej ciszy.
Lubię ludzi, którzy potrafią milczeć. Wiem, wiem sam lubię gadać, ale cudownie jest gdy nagle w rozmowie zapada milczenie... i obydwie strony nie są nim skrępowane. To przepyszny moment kiedy wiesz, że chwilowo nie masz tematu i po prostu zalega cisza, i dodatkowo czujesz, że to jest naturalne przedłużenie rozmowy. Dla mnie jest to jakiś doskonały moment, kiedy zamiast gadać z kimś po prostu milczę, bo czuję, że nieskrępowany przez słowa mogę zwyczajnie cieszyć się obecnością drugiej osoby.

Szczerze mówiąc męczą mnie osoby, które mówią dużo aby tylko mówić... a jeszcze bardziej irytują mnie ludzie, którzy dużo mówią bo sądzą, że to, co mówią MUSI zainteresować innych. Wiem, jestem okrutny i hipokrytyczny bo sam czasem dużo mówię, tyle u mnie zawór przepływu słów odkręca się tylko wtedy gdy ktoś o coś mnie zapyta, a ja chcę udzielić... wyczerpującej temat [choć czasem pewnie też słuchacza] odpowiedzi. Nie mogę wytrzymać natomiast, gdy ktoś mówi dużo wcale nie pytany. I może to być niesamowicie sympatyczna osoba i w ogóle... ale, no ja nie mogę wytrzymać potoku... lawiny... kanonady słów, kiedy tak naprawdę nikogo o to nie prosiłem...

Najchętniej to czasem kompletnie bym się odizolował i w ogóle słuchał ciszy. A w tej ciszy wszystkich składników tej ciszy. I chłonął to, i przetwarzał..... a tu nagle ktoś mnie zaczepia do gatki.. ale nie takiej służbowej... nawet w żadnej ważnej sprawie, tylko ot tak, bo akurat chce porozmawiać, chociaż sam nie wie o czym... no sorry, ale mnie wtedy jasna cholera bierze.

Odsyłam wszystkich do wiersza Jonasza Kofty, pod którym podpisuję się obiema rękoma [choć lewą trochę bardziej koślawo bo nie umiem]:

Więcej
Milczenia
Milczenia
Milczenia
Odejdźcie wszyscy
Mnie potrzeba ciszy
Nie pragnę słońca
Nienawidzę cienia
A on z uporem wciąż mi towarzyszy
Gdzie mam się schronić
W jakiej osobności
W tym świecie bujnym w błache zachwycenia
Więcej
Milczenia
Milczenia
Milczenia
Tylko ta mowa przystoi miłości


Pamiętajmy o tym, by słuchać ciszy. Słuchajmy siebie nawzajem owszem.... ale nie zapominajmy o tej milczącej towarzyszce naszego życia - o ciszy. To jest bardzo doskonałe stworzenie - mówiące swoim milczeniem, obecne, lecz nienachalne, ciągle gotowe i otwarte na naszą z nią rozmowę.

1 komentarz:

Figtherka pisze...

Nie wiem co się dzieje, ale nie mogę wysłać tego komenta bo ciągle się coś kasuje i piszę go 3 raz.

Lubię te twoje notki bo pozwalają mi lepiej Cię poznać, nawet jeśli to jakiś fragment Ciebie, ale to kolejny element układanki składającej się z miliona puzzli, ale jak się je ułoży w całość to powstanie obraz Kamila:)

Tak się zastanawiam jak ten obraz będzie wyglądał? Może Kamil wsłuchany w Ciszę? A może Kamil w ciszy szukający natchnienia/wytchnienia? A może jeszcze coś innego? Pewnie się dowiem za jakiś czas:).

Też lubię Ciszę, mimo że kiedyś jej się bałam. Nie umiałam sobie z nią poradzić, a już zwłaszcza gdy rozmawiałam z jakąś osobą przeciwnej płci:).

Nie lubiłam ciszy bo zawsze się bałam, że w jej trakcie wyjdzie coś na zewnątrz , co bym wolała by zostało dla mnie, że mnie zdradzi mimika twarzy i to o czym w danym momencie myślałam by się ukazało na mym obliczu.

Ale teraz jest lepiej. Daję jej miejsca trochę w swoim życiu tzn ciszy:)